Jak naprawdę wygląda Corralejo

Corralejo to największy kurort na Fuerteventurze i wcale nie udaje, że jest czymś innym. Stare miasto przy porcie wciąż ma wąskie uliczki, knajpki z rybą i kilku upartych rybaków, którzy się nie wynieśli, podczas gdy południowy pas wzdłuż Avenida Grandes Playas jest ścianą apartamentów, beach barów i sklepów surferskich.
Miasto żyje pasatami. Zejdź wieczorem do portu, a usłyszysz z pół tuzina języków — brytyjskie rodziny w lutowej przerwie szkolnej, niemieckie pary w piątym sezonie, polskie ekipy odkrywające Wyspy Kanaryjskie po raz pierwszy, weekendowych gości z Madrytu. Wszyscy są tu z mniej więcej tych samych powodów: ciepłe atlantyckie światło, tani świeży ryb i plaża pięć minut od noclegu.
To najprostsze miejsce na wyspie, w którym można się zatrzymać, jeśli nigdy wcześniej tu nie byłeś. Autobusy jeżdżą często, taksówki są tanie, a do supermarketu, deptaka i szkoły kitesurfingu dotrzesz pieszo w pół godziny. Jeśli chcesz ciszej, El Cotillo jest dwadzieścia minut na zachód. Jeśli chcesz dziczej, wydmy zaczynają się na skraju miasta.











